Udostępnij
Skomentuj

Naczynia i sztućce dla dzieci, czyli jak zachęcić malucha do jedzenia?

Rynek szaleje, Rodzice szaleją, a Maluch… Maluchowi w zasadzie wszystko jedno, czym je. Ważne co! Ale to nie zmienia faktu, że początki przygód z samodzielnym jedzeniem to wielkie wyzwanie dla każdego Dziecka i Jego Opiekuna.

Umiejętności jedzenia Maluch nabiera już jako kilkumiesięczniak.  Kiedy kończy 6 miesięcy, zazwyczaj wtedy zaczynają się początki rozszerzania diety.  Cały późniejszy „jedzeniowy sukces” zależy od tego, jak podejdzie się do tej kwestii. Obecnie szkoły rozszerzania diety są dwie – tradycyjna, oparta na podawaniu dziecku pokarmów w formie półpłynnej („papkach”) za pomocą łyżeczki oraz BLW – Baby Led Weaning (Bobas Lubi Wybór), która polega na podawaniu dziecku produktów do samodzielnego wyboru i jedzenia. Ta druga metoda, choć trudniejsza i wymagająca zarówno dla Rodzica, jak i Dziecka, owocuje w przyszłości większą samodzielnością, umiejętnością dokonywania wyborów i samodyscypliną w kwestii ilości żywienia.

Zastawa godna mistrza - sztućce dla dzieci

Niezależnie od tego, jaką metodę się wybierze, bardzo ważne jest, by Dziecko korzystało z odpowiednich „narzędzi”. Czy są jakieś niezbędniki, które przydadzą się Dziecku przy samodzielnym jedzeniu? To oczywiste – własny talerz, sztućce oraz śliniaki. Dużo śliniaków, w zasadzie ich hurtowa ilość. I nie ma w tym ani krzty przesady – wrażliwi Rodzice powinno zapomnieć o estetyce czy czystym stole. Dla Dziecka nie ma znaczenia to, jak je, tylko efekt – dobry smak i pełny brzuszek. Przy posiłkach bardziej „inwazyjnych”, warto zaopatrzyć się w specjalne fartuszki, czyli śliniaki połączone z rękawami. To może zminimalizować straty, a nie naruszy swobody Dziecka. 

Na początku, kiedy Maluch nie posiada jeszcze wszystkich zębów, a jego buzia jest wrażliwa, warto wybierać sztućce z miękkich tworzyw, takich jak plastik czy silikon, oczywiście ze sprawdzonego źródła i wysokiej jakości materiałów. Będą delikatniejsze niż tradycyjna stal i odpowiednio wyprofilowane, ale należy też pamiętać o częstej wymianie – nawet przy solidnym myciu, tworzywa sztuczne są podatne na wnikanie zabrudzeń. Jeśli chodzi o naczynia – tutaj także warto zainteresować się czymś lżejszym i – powiedzmy wprost – mniej wartościowym niż porcelanowa zastawa. To, czy talerzyk/miska będą podzielone przegródkami, nie ma aż takiego znaczenia, choć może uatrakcyjnić Maluchowi posiłek. Znacznie ważniejszy jest wybór naczynia, z którego Dziecko będzie piło. Na rynku dostępne są specjalistyczne kubeczki Doidy, stworzone z myślą o małych rączkach i odruchach Dziecka. Przypomina nieco kubek żeglarski, pochylony, co uniemożliwia zbyt szybkie wylanie płynu. Dzięki dwóm uchwytom, Maluchowi łatwo go złapać, a mały rozmiar oraz atrakcyjne kolory zachęcają do picia. Dzięki niemu Dziecko w mig załapie umiejętność picia z prawdziwego kubka.  W sklepach można znaleźć mnóstwo potencjalnie atrakcyjnych dla Malucha kubeczków, butelek i innych pojemników, które mają zachęcać do samodzielnego picia. Warto jednak zwrócić uwagę, czy kupując kolorowy pojemnik ze słomką tylko dlatego, że jest ładny z wyglądu, nie utrudni się Dziecku opanowania podstawowej umiejętności oraz czy dany pojemnik po kilku użyciach nie stanie się siedliskiem bakterii. Dlatego niezbyt dobrym wyborem są wszelkiego rodzaju bidony, kubki „niekapki”, butelki z wielorazowymi słomkami lub inne naczynia ze specjalistycznymi zaworkami, do których ciężko dotrzeć podczas mycia. Ważne, by wybierać takie produkty, które będą w pełni bezpieczne dla Dziecka – dotyczy to zarówno nauczyć, jak i – co oczywiste – spożywanych produktów.

Popularne sztućce dla dzieci

Jadek-niejadek?

Jeśli już posiada się cały arsenał potrzebnych rzeczy, a mimo to Maluch wykazuje brak apetytu, warto się zastanowić nad urozmaiceniem posiłków. To, czego nie powinno się robić, to myśleć w kategoriach „On tego nie zje/nie lubi/nie będzie Mu smakowało”. Takie przeświadczenie doprowadzi do wychowania rasowego niejadka na własne życzenie.  To, że Rodzic czegoś nie lubi nie oznacza, że Dziecko również będzie niechętnie nastawione, chyba że właśnie tak Mu się to przedstawi. Sposób na niejadka jest prosty – dać Mu po prostu swobodę i wybór w jedzeniu. Nie należy zachęcać Dziecka do jedzenia, podając Mu niezdrowe zamienniki, które na pewno zasmakują (bo mają cukier, glutaminian i wspomagacze smaku, które nie robią nic dobrego!), ale można zaszaleć na talerzu, tworząc różne kombinacje kształtów i kolorów. Wiele warzyw daje się całkiem ciekawie pokroić, tak samo, jak owoce. Oczywista jest gra smaków i ich ciekawe połączenia. Także kanapki mogą wyglądać wyjątkowo atrakcyjnie. A szpinak, brokuły, brukselka? Przecież pomysłów na wykorzystanie zielonego koloru może być wiele!

Ważne jest, by Dziecka nie zniechęcać do jedzenia, nie wprowadzać zbyt dużo przekąsek-zapychaczy, po których Maluch – co oczywiste – nie będzie miał już ochoty na obiad. Warto wybierać produkty naturalne, proste, zdrowe, które pomogą wyrobić dobre nawyki żywieniowe. Karmienie kilkuletnich Dzieci też nie jest dobrym pomysłem – oducza samodzielności i odbiera karmionemu swobodę w doborze porcji  („jeszcze jedna łyżeczka za Babcię, Dziadka, Ciocię…”), co może doprowadzić do rozepchania żołądka, a co za tym idzie – do otyłości w przyszłości. Dziecko, które je samodzielnie, lepiej wyczuwa i odczytuje potrzeby swojego organizmu.  Nie da się też zagłodzić, także, Drogi Rodzicu, jeśli Twój niejadek znów nie chce zjeść obiadu – daj Mu czas. Nie podawaj alternatywnych posiłków czy specjalistycznych suplementów diety, nie cuduj z gotowaniem pięciu obiadów, nie wciskaj jedzenia pod żadnych warunkiem. Jeśli Maluch zgłodnieje – sam upomni się o jedzenie.  Podawaj dużo płynów, co jakiś czas zaproponuj posiłek, ale nie denerwuj się, jeśli znów usłyszysz odmowę.  Na wszystko przyjdzie czas!

Udostępnij
5,0
1 ocena
Oceń artykuł i Ty!

Komentarze (0)